Do 15 lipca na konta uprawnionych emerytów trafi kolejne świadczenie ratownicze. Dodatek wynosi obecnie 288 zł miesięcznie i przysługuje dożywotnio, niezależnie od wysokości podstawowej emerytury. Pieniądze nie pojawią się jednak automatycznie – bez wniosku senior nie otrzyma ani złotówki.
Kto może dostać świadczenie ratownicze?
Dodatek kieruje się do byłych członków Ochotniczych Straży Pożarnych oraz górskich służb ratowniczych, czyli TOPR i GOPR. Warunki są precyzyjne: kobieta musi udokumentować co najmniej 20 lat czynnej działalności, a mężczyzna minimum 25 lat. Poszczególne okresy służby można sumować, więc staż nie musi zachowywać ciągłości.
Prawo wymaga także osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego – 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn. Świadczenie nie zależy od dochodu i nie odbiera prawa do trzynastej ani czternastej emerytury. To ważny szczegół, zwłaszcza gdy domowy budżet coraz częściej przypomina ćwiczenie z rachunkowości ekstremalnej.
Formalności załatwia PSP, nie ZUS
Wniosku nie należy składać w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Dokumenty przyjmuje komendant powiatowy lub miejski Państwowej Straży Pożarnej właściwy dla miejsca zamieszkania seniora.
Najwięcej trudności może sprawić potwierdzenie udziału w akcjach ratowniczych przed 31 grudnia 2011 roku. Wnioskodawca powinien przedstawić oświadczenie podpisane przez co najmniej trzech świadków. Jedna z tych osób musi wykazać, że w odpowiednim okresie pracowała w samorządzie lub pełniła funkcję publiczną.
Przelewy realizuje zakład MSWiA
Za wypłatę dodatku odpowiada Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA, który przekazuje środki najpóźniej do 15. dnia każdego miesiąca. Z programu korzysta około 118 tys. emerytów, najwięcej w województwach wielkopolskim, mazowieckim i lubelskim.
Każdy miesiąc zwłoki oznacza utratę kolejnych 288 zł, ponieważ świadczenie nie trafia do uprawnionych z urzędu.