Nie żyje Klaus-Michael Kühne, jeden z najbardziej wpływowych niemieckich przedsiębiorców i inwestorów. Miał 89 lat. Przez dekady pozostawał związany z branżą logistyczną, ale jego biznesowe zainteresowania sięgały znacznie dalej – od lotnictwa po transport morski i kolejowy.
Od rodzinnej firmy do światowej potęgi
Kühne był wnukiem Augusta Kühne, współzałożyciela przedsiębiorstwa Kühne + Nagel. W 1975 roku objął stanowisko dyrektora generalnego, a później przez niemal dwie dekady kierował radą nadzorczą.
To właśnie za jego czasów rodzinny spedytor wyrósł na jedną z największych grup logistycznych na świecie. Trudno o bardziej wymowny przykład biznesowej ciągłości – nazwisko pozostało to samo, ale skala działalności zmieniła się diametralnie.
Inwestował daleko poza logistyką
Portfel Kühnego obejmował udziały w wielu znanych spółkach. Inwestował m.in. w Lufthansę, Hapag-Lloyd, Brenntag oraz Flix. Zgromadzony majątek zapewnił mu miejsce w gronie najbogatszych inwestorów w Niemczech.
Szczególnie istotna była jego rola w Hapag-Lloyd. W 2008 roku zorganizował grupę inwestorów, która zgodziła się przejąć od TUI dział kontenerowy tej firmy. Celem transakcji było uchronienie hamburskiego przedsiębiorstwa przed przejęciem przez zagranicznego konkurenta.
Silna pozycja w niemieckim biznesie
Kühne należał do przedsiębiorców, którzy nie ograniczali się do jednej branży. Jego inwestycje obejmowały transport morski, lotnictwo, chemię i przewozy pasażerskie. Z czasem przejął również 20 proc. praw głosu w Lufthansa Group.
Śmierć 89-letniego biznesmena zamyka ważny rozdział w historii europejskiej logistyki – branży, którą przez dziesięciolecia współtworzył nie tylko kapitałem, ale przede wszystkim skalą ambicji.