Ceny ropy ponownie ruszyły w górę po gwałtownej poniedziałkowej przecenie. Inwestorzy reagują na atak na statek handlowy w cieśninie Ormuz, spadek ruchu na tym szlaku oraz ostrzejszą retorykę Donalda Trumpa wobec Iranu. Rynek, jak zwykle w takich chwilach, nie czeka na pełne wyjaśnienia – wycenia ryzyko natychmiast.
WTI i Brent odrabiają straty
Baryłka ropy WTI w kontraktach wrześniowych kosztowała 81,32 dol., co oznaczało wzrost o 1,22 proc. Brent z dostawą w październiku drożała o 1,64 proc. do 85,14 dol. Wcześniej jej notowania spadły w poniedziałek o około 5 proc., dlatego obecne zwyżki stanowią częściowe odreagowanie.
Najważniejszym impulsem pozostaje pogorszenie sytuacji w rejonie cieśniny Ormuz, przez którą przed wybuchem wojny z Iranem transportowano około jednej piątej światowej ropy i LNG.
Atak na statek zwiększa napięcie
W nocy z poniedziałku na wtorek nieznany pocisk trafił statek handlowy przepływający przez cieśninę. Analitycy Kpler odnotowali jednocześnie spadek ruchu jednostek o 77 proc. w ciągu doby – do zaledwie pięciu statków.
To liczba, która działa na wyobraźnię mocniej niż niejedna polityczna deklaracja. Ograniczenie transportu na tak ważnym szlaku natychmiast budzi obawy o dostawy surowców i dalsze zwyżki cen.
Trump zaostrza przekaz wobec Iranu
Donald Trump zapowiedział, że daje Teheranowi „ostatnią szansę” przed kolejnym uderzeniem. Prezydent USA twierdził również, że rozmowy z Iranem trwają na prośbę władz tego kraju. Strona irańska temu zaprzeczyła, wskazując jedynie na postęp w kontaktach z Omanem dotyczących zwiększenia liczby statków w cieśninie.
Doradca najwyższego przywódcy Iranu Mohsen Rezaee zażądał zmiany polityki Waszyngtonu i ostrzegł, że amerykańskie bazy oraz okręty mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie.