USA mogą ograniczyć eksport diesla. Europa ma poważny problem

Stany Zjednoczone rozważają czasowe ograniczenie eksportu oleju napędowego, a taki ruch mógłby mocno uderzyć w europejski rynek paliw. Powód jest prosty – amerykańskie zapasy są wyjątkowo niskie, a Europa w ostatnich latach coraz bardziej uzależniła się od dostaw zza Atlantyku.

Europa zależna od amerykańskiego diesla

W sierpniu 2026 r. USA odpowiadały za około połowę morskiego importu diesla do Europy spoza regionu. Dziennie trafiało stamtąd około 520 tys. baryłek paliwa. Alternatyw jest niewiele – dostawy z Bliskiego Wschodu mocno spadły, Rosja została objęta unijnym embargiem, a Indie nie są w stanie samodzielnie wypełnić powstałej luki.

Ewentualne ograniczenie eksportu z USA oznaczałoby więc nie tylko wyższe ceny, ale także realne ryzyko problemów z dostępnością paliwa.

Amerykanie też mają kłopot

Waszyngton nie rozważa takiego ruchu bez powodu. Zapasy destylatów na wschodnim wybrzeżu USA spadły do poziomu nienotowanego od 1990 r., a rafinerie wykorzystują niemal 98 proc. swoich mocy. Innymi słowy – trudno już po prostu „produkować więcej”.

Do tego dochodzą rekordowe ceny na stacjach. Galon diesla kosztuje średnio 6,52 dolara, a sezon grzewczy i zwiększony popyt ze strony rolnictwa mogą jeszcze pogłębić napięcie.

90 dni, które mogą zmienić rynek

Administracja Donalda Trumpa analizuje wariant ograniczenia eksportu na około 90 dni, choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Zakaz nie musi być zresztą formalny – jeśli ceny w USA wzrosną wystarczająco mocno, eksport do Europy może zwyczajnie przestać się opłacać.

To szczególnie niepokojące, ponieważ przez ostatnie 15 lat w UE zamknięto około 30 rafinerii. Europa potrzebuje więc dziś nie tylko ropy, ale przede wszystkim gotowego paliwa – a właśnie tego może zabraknąć.