Bliski Wschód znów uderza w rynki. Ropa drożeje, azjatyckie giełdy tracą

Poniedziałkowy poranek przyniósł gwałtowną reakcję rynków na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po bezpośrednich atakach między Izraelem a Iranem ropa naftowa podrożała o ponad 4 proc., a giełdy w Azji zanotowały mocne spadki. Rozejm wypracowany w kwietniu znalazł się na granicy załamania — i, jak zwykle w takich sytuacjach, inwestorzy policzyli ryzyko szybciej niż dyplomaci zdążyli dobrać słowa.

Wymiana ciosów po ataku w Bejrucie

Do najpoważniejszej eskalacji od czasu zawieszenia broni doszło w nocy z 7 na 8 czerwca. Według przywołanych informacji zapalnikiem był izraelski atak na południowe przedmieścia Bejrutu, wymierzony w powiązany z Iranem Hezbollah.

W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wystrzelił rakiety balistyczne w kierunku północnego Izraela, celując m.in. w bazy lotnicze Nevatim i Tel Nof. Później Izrael uderzył w cele wojskowe w Iranie, w tym w Teheranie, Isfahanie i Tabrizie. Uszkodzenia miały objąć także kompleks petrochemiczny Karun w Mahshahrze.

Ropa reaguje skokiem cen

Eskalacja natychmiast przełożyła się na ceny surowców. Ropa Brent wzrosła w poniedziałek rano o 4,83 proc., do 97,59 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI podrożała o 4,53 proc., do 94,64 dol.

To reakcja na ryzyko dalszych zakłóceń w regionie, który ma ogromne znaczenie dla globalnych dostaw energii. Od marca, czyli od wybuchu szerokiego konfliktu regionalnego, ceny ropy miały wzrosnąć już o ponad 50 proc., m.in. przez powtarzające się blokady Cieśniny Ormuz.

Azja pod presją wyprzedaży

Nerwowo zareagowały także giełdy azjatyckie. Największy spadek odnotował południowokoreański KOSPI, który na początku handlu tracił ponad 8 proc., a obrót zawieszono na 20 minut. Około godz. 8 czasu polskiego indeks nadal był pod kreską o 7,73 proc.

Silna przecena dotknęła również Tokio, gdzie Nikkei225 zbliżał się do końca sesji ze stratą około 4,5 proc. W Hongkongu Hang Seng spadł o 1,83 proc. Rynek dostał dokładnie ten rodzaj informacji, którego nie lubi najbardziej: wojskową eskalację, drożejącą ropę i brak pewności, czy polityka zdoła zatrzymać kolejną falę napięcia.