NBP zmienił skład walutowego portfela. Korona norweska i „kiwi” wypadły z rezerw

Narodowy Bank Polski pokazał, jak wyglądały jego podstawowe inwestycje w walutach obcych na koniec 2025 r., a sprawozdanie przyniosło kilka wyraźnych zmian w strukturze rezerw. Bank centralny wyzerował inwestycje w koronie norweskiej oraz dolarze nowozelandzkim, zwiększając jednocześnie zaangażowanie w pozostałych walutach. W świecie finansów takie przesunięcia rzadko brzmią widowiskowo, ale mówią sporo o tym, gdzie instytucja trzyma bezpieczeństwo, a gdzie widzi ryzyko, którego woli już nie dopisywać do własnego bilansu.

Strata NBP i wpływ walut na wynik

NBP zakończył 2025 r. stratą w wysokości 35 mld 740,5 mln zł. Bank wskazał, że na wynik najmocniej wpłynęły ujemne różnice kursowe walut obcych, które wyniosły 36 mld 741,7 mln zł, oraz ujemny wynik z tytułu prowadzonej polityki pieniężnej na poziomie 20 mld 964,4 mln zł.

Część strat złagodziło zarządzanie rezerwami walutowymi, które przyniosło dodatni wynik w wysokości 24 mld 693,6 mln zł. Koszty działania i amortyzacji sięgnęły natomiast 2 mld 48,5 mln zł. To liczby duże nawet jak na bank centralny — i dość skutecznie przypominające, że kursy walut potrafią być księgową pogodą, której nie da się odwołać komunikatem.

Dolar mocniejszy, euro słabsze

Najważniejszą walutą w podstawowych inwestycjach NBP pozostał dolar amerykański. Na koniec 2025 r. bank centralny trzymał w lokatach terminowych, transakcjach reverse repo, dłużnych papierach wartościowych i funduszach ETF prawie 79,5 mld dol. To o blisko 13 mld dol. więcej niż rok wcześniej.

Inaczej wyglądała sytuacja w euro. Wartość instrumentów finansowych w tej walucie spadła z 46,5 mld euro do 37,7 mld euro. NBP zwiększył za to zaangażowanie w funtach brytyjskich oraz dolarach kanadyjskich i australijskich, gdzie przybyło po kilka miliardów jednostek danej waluty.

Dwie waluty zniknęły z portfela

Z rezerw walutowych NBP zniknęły inwestycje w koronie norweskiej i dolarze nowozelandzkim. Korona norweska wiąże się mocno z cenami ropy, ponieważ norweska gospodarka opiera się w dużej mierze na eksporcie surowców energetycznych. Dolar nowozelandzki, określany jako „kiwi”, reaguje z kolei na sytuację w rolnictwie, eksporcie produktów mlecznych oraz globalny apetyt na ryzyko.

Decyzja NBP pokazuje przesunięcie portfela w stronę walut większych gospodarek i bardziej klasycznych kierunków rezerwowych. W praktyce bank centralny zostawił w centrum dolara, ograniczył euro i pożegnał dwie waluty, które mogą być atrakcyjne w spokojniejszych czasach, ale w okresie silnych napięć rynkowych wymagają większej odporności na wahania.