Masowe dymisje w Służbie Ochrony Państwa poruszyły środowisko mundurowe. Decyzje, które zapadły po wynikach miażdżącego audytu, dotknęły kluczowych dyrektorów i jednego z zastępców komendanta SOP. Zdaniem byłego szefa BOR, gen. Mariana Janickiego, skutki były nieuniknione – i mogą być początkiem głębszej zmiany w strukturze formacji.
List lojalnościowy kosztownym błędem
Z SOP odeszło czterech dyrektorów pionów i jeden zastępca komendanta. Według gen. Janickiego punktem zwrotnym był list poparcia dla zawieszonego komendanta Radosława Jaworskiego, podpisany przez część kadry. – To zachwianie hierarchii, a w takiej formacji jak SOP to niewybaczalne – podkreśla generał. Odpowiedzią kierownictwa MSWiA był audyt, który wykazał rażące nieprawidłowości, szczególnie w zakresie zarządzania kadrami. Minister Marcin Kierwiński zapowiedział dalsze odwołania – zmiany nie mają charakteru symbolicznego, a systemowy.
Nowa formacja? Generał nie wyklucza
Zdaniem Janickiego kryzys SOP to szansa na przemyślenie modelu całej służby. – Obecna formuła się wyczerpała – ocenia. Apeluje do ministra o przygotowanie nowej ustawy, która nie tylko oczyści instytucję z patologii, ale również zdefiniuje jej zadania na nowo. – W formacji pracuje wielu ludzi, którzy latami byli pomijani – mówi były szef BOR. Nowe otwarcie mogłoby stworzyć przestrzeń do awansu dla funkcjonariuszy spoza układu.
SOP potrzebuje nowego fundamentu
Generał nie ukrywa, że zmiana nazwy z BOR na SOP miała symboliczny charakter – odcięcie się od przeszłości. Teraz, jego zdaniem, czas na realną reformę. – Dziś nie wystarczy wymienić ludzi. Potrzeba klarownego, nowoczesnego projektu – mówi Janicki. I choć w służbach zwykle działa się po cichu, to moment, w którym fala odwołań staje się początkiem głębszej dyskusji, może być właściwy. Także dla obywateli, którzy z SOP kojarzą dziś głównie medialne wpadki.