Volkswagen wchodzi w kolejny etap restrukturyzacji i skala zmian robi wrażenie nawet jak na motoryzacyjnego giganta. Koncern planuje dalsze ograniczenie zatrudnienia, uproszczenie oferty i przebudowę struktury grupy. Wszystko po to, by zmniejszyć koszty i odzyskać część konkurencyjności w coraz trudniejszym otoczeniu rynkowym.
Zwolnienia będą dwa razy większe
Rada nadzorcza Volkswagena zatwierdziła plan zakładający redukcję kolejnych 50 tys. miejsc pracy. Łącznie koncern chce zmniejszyć zatrudnienie aż o 100 tys. osób. To nie kosmetyczna korekta, lecz głęboka przebudowa organizacji, która ma objąć również aktywa i sposób funkcjonowania całej grupy.
Powód jest prosty, choć niewygodny: wysokie koszty, słabszy popyt i rosnąca konkurencja coraz mocniej ściskają marże. Motoryzacja przestała być branżą, w której skala sama w sobie gwarantuje bezpieczeństwo.
Mniej modeli, większy nacisk na rentowność
Volkswagen zamierza także znacząco ograniczyć liczbę oferowanych samochodów. Do 2035 r. gama modelowa ma zmniejszyć się o około połowę. W praktyce oznacza to odejście od rozbudowanej oferty na rzecz bardziej selektywnego podejścia.
W tle pojawiają się również doniesienia o możliwym wygaszeniu marki Seat do 2029 r. i skierowaniu większych środków na Cuprę, która zajmuje wyższą pozycję cenową. Koncern oficjalnie nie potwierdził tych planów.
Kryzys Volkswagena pokazuje większy problem
Kłopoty firmy wpisują się w szerszą słabość niemieckiej i europejskiej motoryzacji. Branża mierzy się jednocześnie z transformacją w kierunku elektromobilności, presją ze strony zagranicznych konkurentów oraz napięciami geopolitycznymi.
Volkswagen próbuje więc ciąć koszty szybciej, niż rynek zdąży wymusić kolejne ustępstwa. To strategia bolesna, lecz w obecnych realiach trudno ją uznać za zaskoczenie.