Paliwa znów drożeją. Ministerstwo podało limity cen na środę

Kierowcy, którzy w środę 20 maja podjadą pod dystrybutor, muszą przygotować się na kolejny dzień wyższych cen. Ministerstwo Energii opublikowało nowe stawki maksymalne dla paliw, a więc górne granice, których stacje nie mogą przekroczyć. W teorii brzmi to uspokajająco, w praktyce — jak zwykle — najważniejsza pozostaje kwota widoczna na paragonie.

Tyle wyniosą maksymalne ceny paliw

Zgodnie z obwieszczeniem resortu energii, benzyna 95 w środę nie może kosztować więcej niż 6,52 zł za litr. W przypadku benzyny 98 limit ustalono na 7,07 zł za litr, natomiast olej napędowy może kosztować maksymalnie 7,00 zł za litr.

Ceny maksymalne obowiązują na stacjach w całej Polsce. Resort ogłasza je codziennie, z wyjątkiem weekendów — wtedy kierowcy korzystają ze stawek podanych w piątek. Mechanizm ma ograniczać zbyt gwałtowne ruchy cenowe, choć sam fakt kolejnych podwyżek trudno uznać za wiadomość, którą ktokolwiek przyjmie z entuzjazmem.

Jak działa pakiet CPN

Regulacje wynikają z rządowego pakietu CPN, czyli programu „Ceny Paliw Niżej”. Przy wyliczaniu limitów ministerstwo bierze pod uwagę średnie ceny hurtowe, akcyzę, opłatę paliwową oraz VAT. Dla właścicieli stacji przewidziano stałą marżę sprzedażową w wysokości 30 gr za litr.

Do końca maja obowiązują także obniżone daniny. Akcyza została zmniejszona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, a VAT na paliwa spadł z 23 proc. do 8 proc. Rząd może przedłużyć te rozwiązania, ale decyzja zależy od sytuacji na rynku ropy oraz napięć wokół cieśniny Ormuz.

Stacje pod kontrolą skarbówki

Za przekroczenie maksymalnych stawek operatorom stacji grożą dotkliwe sankcje. Kary mogą sięgać nawet 1 mln zł, a przestrzeganie przepisów sprawdza Krajowa Administracja Skarbowa.

Dotychczas kontrolerzy sprawdzili około 8 tys. stacji paliw w Polsce. Nieprawidłowości wykryli na prawie 500 z nich. To liczba, która pokazuje, że przy paliwach każdy grosz szybko staje się sprawą publiczną — zwłaszcza wtedy, gdy kierowca znowu tankuje „za stówkę” i z lekkim niedowierzaniem patrzy, jak szybko kończy się licznik litrów.