Wzrost cen paliw i surowców energetycznych nie wywołał w Polsce gwałtownego skoku oczekiwań inflacyjnych. Najnowszy Wskaźnik Przyszłej Inflacji wprawdzie poszedł w górę, ale zmiana pozostaje niewielka. Eksperci nie dostrzegają dziś sygnałów, które wskazywałyby na trwałe przyspieszenie wzrostu cen.
Wskaźnik rośnie, ale bez alarmu
We wrześniu 2026 roku WPI wzrósł o 0,2 pkt. To drugi kolejny miesiąc zwyżki, jednak łączna skala zmian nadal nie przekracza jednego punktu. Raport Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych wskazuje, że krótkotrwałe szoki podażowe mogą podbijać ceny wybranych towarów, lecz na razie nie przeradzają się w szeroką falę inflacyjną.
Co istotne, oczekiwania konsumentów i firm ustabilizowały się na niższym poziomie niż w pierwszej połowie roku.
Firmy rzadziej szykują podwyżki
W przetwórstwie przemysłowym nadal więcej przedsiębiorstw planuje podnoszenie cen niż ich obniżanie, ale różnica wyraźnie się zmniejszyła. W kwietniu wynosiła około 20 punktów procentowych, natomiast w sierpniu spadła do 8 punktów.
Najczęściej o potrzebie podwyżek mówią producenci maszyn i urządzeń, sprzętu transportowego oraz firmy z branży papierniczej. To wciąż presja, ale znacznie słabsza niż kilka miesięcy wcześniej.
CPN uspokoił oczekiwania
Od czerwca nastawienie konsumentów zmienia się niewiele. Blisko połowa badanych zakłada, że ceny będą rosły w dotychczasowym tempie, około 20 proc. spodziewa się stabilizacji, a 9 proc. liczy się z szybszym wzrostem.
Autorzy raportu wskazują, że duże znaczenie dla uspokojenia nastrojów miał program interwencyjnej regulacji cen paliw CPN. W czasach, gdy rachunek przy dystrybutorze potrafi popsuć humor skuteczniej niż poranna kawa, taka stabilizacja ma znaczenie nie tylko statystyczne.