Wtorkowa sesja przyniosła IBM bolesne zderzenie z oczekiwaniami inwestorów. Akcje technologicznego giganta spadły na otwarciu o około 23 proc., kierując kurs ku największej jednodniowej przecenie od niemal czterech dekad. Rynek ukarał spółkę nie tylko za słabsze wyniki, lecz także za przyznanie, że nie nadążyła za gwałtowną zmianą wydatków klientów.
Wyniki poniżej oczekiwań
IBM osiągnął w drugim kwartale 17,2 mld dol. przychodów, wobec 17,8 mld dol. prognozowanych przez analityków. Zysk na akcję obniżył się o 2 proc., do 2,27 dol. Szczególnie rozczarował segment infrastruktury, którego sprzedaż spadła o 7 proc. Lepiej wypadło oprogramowanie, notując wzrost o 5 proc., jednak nie wystarczyło to do uspokojenia rynku.
Prezes Arvind Krishna przyznał, że część dużych kontraktów nie została sfinalizowana w zakładanym terminie, a firma zbyt wolno reagowała na nowe warunki. Takie słowa z ust szefa spółki brzmią uczciwie, lecz na giełdzie szczerość bywa wyjątkowo kosztowna.
Sztuczna inteligencja zmienia kierunek wydatków
IBM liczył, że boom na AI zwiększy popyt na jego sprzęt i rozwiązania informatyczne. Tymczasem przedsiębiorstwa przekierowały znaczną część budżetów na infrastrukturę obliczeniową oraz pamięci DRAM i HBM, których podaż pozostaje ograniczona. W rezultacie część zamówień przesunęła się w czasie albo trafiła do innych dostawców.
To poważne wyzwanie dla koncernu, który po przejęciach Red Hat, HashiCorp i Confluent próbuje odejść od wizerunku producenta komputerów mainframe i rozwijać działalność w sektorze oprogramowania.
To jeszcze nie koniec boomu na AI
Analitycy podkreślają, że załamanie kursu IBM nie oznacza automatycznie pęknięcia technologicznej bańki. Nakłady inwestycyjne nie zniknęły, lecz zmieniły strukturę i harmonogram. Najbardziej cierpią firmy, które oczekiwały szybszego napływu zamówień na własny sprzęt oraz tradycyjne rozwiązania programistyczne.
Prawdziwym sygnałem alarmowym byłoby dopiero wycofanie się największych koncernów z planowanych inwestycji w AI. Na razie rynek obserwuje przesunięcia kapitału — dla IBM okazały się one jednak wyjątkowo brutalne.