Rząd przyjął projekt ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Stawka ma wynieść 60 proc., a Ministerstwo Finansów szacuje, że do budżetu państwa trafi dzięki temu około 4 mld zł. Nowe rozwiązanie ma częściowo pokryć koszt działań osłonowych związanych z akcją „Ceny paliw niżej”.
Firmy paliwowe zapłacą od nadwyżki
Projekt zakłada, że opodatkowaniu podlegać będzie nadwyżka przychodów osiągniętych od marca do grudnia 2026 r. Chodzi o tę część zysków, którą rząd uznaje za nadzwyczajną, czyli wykraczającą poza poziom możliwy do osiągnięcia w typowych warunkach rynkowych.
Premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu przekonywał, że kryzysy sprzyjają wyższym zyskom firm paliwowych. Według tej logiki koszt obniżania cen paliw nie ma obciążać wyłącznie podatników, lecz przede wszystkim przedsiębiorstwa, które skorzystały na wyjątkowej sytuacji rynkowej. Brzmi to jak polityczna arytmetyka, ale tym razem z dość konkretną stawką wpisaną w projekt.
Ministerstwo wskazuje na szok podażowy
Ministerstwo Finansów tłumaczy nowe przepisy nadzwyczajnymi okolicznościami gospodarczymi i geopolitycznymi. Resort wskazuje, że część firm paliwowych osiągnęła ponadprzeciętne wyniki nie dzięki większej efektywności, wyższemu ryzyku biznesowemu czy dodatkowym inwestycjom, lecz w wyniku zaburzeń po stronie podaży.
Danina obejmie przychody przekraczające marżę, którą podatnik osiągałby w danym segmencie działalności w normalnych warunkach. Ostateczna stawka podatku wyniesie 60 proc., choć wcześniej w pracach nad projektem pojawiał się poziom 75 proc.
Budżet ma dostać około 4 mld zł
Według szacunków Ministerstwa Finansów nowy podatek przyniesie budżetowi państwa około 4 mld zł. Z tej kwoty 3,8 mld zł ma wpłynąć jeszcze w 2026 r., a pozostałe 200 mln zł w roku następnym. Pieniądze mają pomóc w zrównoważeniu ubytku dochodów z VAT i akcyzy, który powstał po wprowadzeniu działań osłonowych dla kierowców.
Projekt przewiduje, że ustawa wejdzie w życie 1 sierpnia 2026 r. Teraz dokument trafi do dalszych prac parlamentarnych, gdzie okaże się, jak twardo rząd utrzyma założenie, że za paliwową ulgę w większym stopniu zapłacą giganci rynku niż kierowcy przy dystrybutorach.