Poniedziałkowy poranek na GPW przyniósł wyraźne przesilenie nastrojów – inwestorzy porzucili ostrożny optymizm z poprzednich tygodni i niemal jednocześnie zaczęli redukować pozycje, jakby rynek nagle przypomniał sobie, że geopolityka potrafi być bardziej konkretna niż wykresy.
Wyprzedaż obejmuje cały rynek
Już w pierwszej godzinie handlu WIG20 zsunął się o ponad 2,5 proc., osiągając poziomy niewidziane od końcówki ubiegłego roku. Indeks oddał cały tegoroczny dorobek i przeszedł na ujemną stopę zwrotu, co w praktyce oznacza zmianę narracji – z ostrożnego wzrostu na defensywę. Spadki objęły szeroki rynek: WIG cofnął się o około 2 proc., a segment średnich i małych spółek również znalazł się pod wyraźną presją.
Do tej pory rynek reagował na konflikt na Bliskim Wschodzie z pewnym dystansem – wcześniejsze tygodnie przynosiły ruchy ograniczone, niemal techniczne. Obecna skala przeceny sugeruje, że inwestorzy zaczęli uwzględniać scenariusze, które wcześniej traktowali jako mało prawdopodobne.
Polityka i ropa ustawiają nastroje
Źródło niepokoju pozostaje czytelne. Eskalacja napięcia, wzmocniona ostrą retoryką ze strony Stanów Zjednoczonych, przesuwa punkt ciężkości z lokalnego konfliktu na globalne ryzyko. Ultimatum wobec Iranu i groźby ataków na infrastrukturę energetyczną uruchomiły mechanizm wyceny najgorszych wariantów, w których bezpieczeństwo dostaw ropy przestaje być oczywiste.
Rynki europejskie reagowały niemal identycznie – główne indeksy w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii spadały wyraźnie, a szeroki wskaźnik Stoxx 600 wszedł w fazę korekty. W tle pojawia się dodatkowy element niepewności: przesunięcie rozmów amerykańsko-chińskich, które wydłuża okres napięcia i ogranicza przestrzeń do stabilizacji.
Największe spółki pod największym ciężarem
W strukturze WIG20 najsilniej ucierpiały spółki energetyczne i surowcowe. PGE i Tauron notowały spadki przekraczające 5 proc., a KGHM znalazł się pod presją spadających cen metali, w tym gwałtownej przeceny srebra. Wyraźnym obciążeniem dla indeksu pozostawał także Orlen, którego waga potęgowała efekt spadków.
Sektor bankowy również znalazł się pod presją – główne instytucje finansowe traciły po kilka procent, co wpisuje się w szerszy obraz rosnących obaw o inflację i politykę stóp procentowych. W tym otoczeniu relatywnie stabilnie zachowywał się CD Projekt, którego kurs niemal nie reagował na ogólnorynkową wyprzedaż.
Za tą reakcją stoi prosty mechanizm – rynek zaczyna kalkulować scenariusz, w którym droższa energia przekłada się na wyższą inflację, wolniejszy wzrost gospodarczy i bardziej restrykcyjne decyzje banków centralnych. I choć na razie pozostaje to prognozą, wykresy już zaczęły ją uwzględniać.