Prace nad połączeniem PZU i Banku Pekao mają być kontynuowane, choć cały projekt wciąż zależy od decyzji prawnych i politycznych. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podkreślił podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, że reorganizacja musi zabezpieczać pozycję Skarbu Państwa jako właściciela najważniejszych aktywów w obu spółkach.
Nowa grupa z bankiem na czele
Plan zakłada, że po reorganizacji centralnym podmiotem grupy będzie Bank Pekao, a nie PZU. Akcjonariusze ubezpieczyciela mieliby otrzymać akcje Pekao posiadane obecnie przez PZU oraz nowe akcje banku. Po zakończeniu transakcji udział Skarbu Państwa w nowym podmiocie miałby wynieść około 27 proc.
Stawka jest wysoka, bo reorganizacja może uwolnić nawet 20 mld zł nadwyżki kapitałowej. To liczba, która w finansach publicznych nie ginie w przypisie, zwłaszcza gdy państwo szuka przestrzeni na kolejne decyzje inwestycyjne i właścicielskie.
Transakcja wymaga zmian w prawie
Balczun zaznaczył, że na stole pozostaje kilka scenariuszy, ale wariant bazowy wymaga czterech nowelizacji ustaw. To oznacza, że projekt nie zależy wyłącznie od uzgodnień między spółkami. Potrzebna będzie ścieżka legislacyjna, a minister wprost nawiązał do obecnej sytuacji politycznej i reakcji pałacu prezydenckiego na inicjatywy rządu.
Term sheet podpisany przez PZU i Bank Pekao został przedłużony. Intencją stron pozostaje przeprowadzenie potencjalnej transakcji do 31 grudnia 2027 r. Wcześniej mówiono o końcu czerwca 2026 r., więc harmonogram wyraźnie się wydłużył.
Kluczowy będzie podział PZU
Aby fuzja mogła dojść do skutku, PZU musi przejść podział. W jego ramach powstałaby spółka holdingowa oraz zależna od niej spółka prowadząca działalność ubezpieczeniową. Dopiero potem holding PZU miałby połączyć się z Bankiem Pekao jako podmiotem przejmującym.
To nie jest więc proste sklejenie dwóch instytucji, tylko operacja na największych finansowych organizmach w kraju. PZU zarządza grupą o aktywach sięgających około 300 mld zł i obsługuje około 22 mln klientów, a Pekao należy do największych banków w regionie. Przy takiej skali każdy zapis ustawy, każdy procent udziału i każdy termin mają ciężar większy niż konferencyjna deklaracja.