Od wtorku nowe limity cen paliw. Kierowcy znów spojrzą na dystrybutory uważniej

We wtorek 5 maja na stacjach paliw w Polsce zaczną obowiązywać nowe maksymalne ceny benzyny i oleju napędowego. Z obwieszczenia ministra energii wynika, że litr benzyny Pb95 będzie mógł kosztować najwyżej 6,49 zł, Pb98 — 6,99 zł, a oleju napędowego — 7,31 zł. Dla kierowców to konkretna informacja, choć trudno mówić o spokoju, gdy ceny paliw stały się codziennym komunikatem administracyjnym, a tankowanie coraz częściej przypomina szybki przegląd geopolityki w wersji z paragonem.

Maksymalne ceny paliw od 5 maja

Nowe stawki wejdą w życie następnego dnia po obwieszczeniu, czyli 5 maja. Każda stacja paliw w Polsce musi dostosować się do wyznaczonych limitów, a obowiązek obejmuje około 3,5 tys. przedsiębiorców prowadzących tego typu działalność.

Rządowy mechanizm nie zostawia w tej sprawie dużego pola manewru. Sprzedaż paliwa powyżej maksymalnej ceny może skończyć się grzywną do 1 mln zł, którą nakłada szef Krajowej Administracji Skarbowej. To już nie jest sugestia dla rynku, lecz twardy administracyjny hamulec, nawet jeśli sam rynek najchętniej udawałby, że pedał gazu nadal należy wyłącznie do niego.

Skąd biorą się limity na stacjach?

Maksymalne ceny paliw obowiązują od 31 marca i wynikają z pakietu regulacyjnego „Ceny Paliwa Niżej”, wprowadzonego po wzroście cen ropy oraz paliw gotowych. Źródłem napięcia pozostaje wojna na Bliskim Wschodzie, rozpoczęta atakiem USA i Izraela na Iran 28 lutego, która przełożyła się na koszty odczuwane także przez polskich kierowców.

Minister energii ustala ceny każdego dnia roboczego na podstawie algorytmu. Uwzględnia on średnią arytmetyczną hurtowych cen paliw z poprzedniego dnia roboczego, raportowanych przez pięciu największych uczestników rynku, a także VAT, akcyzę, opłatę paliwową oraz 0,30 zł na litr na pokrycie kosztów operacyjnych sprzedaży.

Co z cenami w weekendy i święta?

W dni wolne od pracy działa zasada ciągłości. Cena ogłoszona w ostatnim dniu roboczym przed weekendem, świętem lub innym dniem wolnym obowiązuje aż do kolejnego dnia roboczego, łącznie z tym dniem. Kolejne obwieszczenie minister energii ma wydać jutro.

Dla kierowców oznacza to jedno praktyczne przyzwyczajenie: ceny paliw trzeba dziś śledzić niemal tak samo regularnie jak prognozę pogody. Różnica polega na tym, że deszcz najwyżej popsuje plany, a kilka groszy na litrze — przy pełnym baku i codziennych dojazdach — potrafi już realnie zmienić domowy rachunek.