Ceny maksymalne paliw kończą się we wtorek

Kierowcy mają coraz mniej czasu, by zatankować na zasadach objętych rządową regulacją. Z opublikowanego obwieszczenia ministra energii wynika, że we wtorek 30 czerwca maksymalne ceny paliw nadal będą obowiązywać, ale będzie to ostatni dzień działania tego mechanizmu. Na stacjach temat może więc brzmieć sucho, urzędowo i technicznie, ale przy dystrybutorze szybko nabiera bardzo konkretnego znaczenia.

Ile zapłacą kierowcy 30 czerwca?

We wtorek maksymalna cena benzyny Pb95 wyniesie 6,00 zł za litr. W przypadku Pb98 limit ustalono na 6,68 zł za litr, a dla oleju napędowego na 6,19 zł za litr. Dla porównania, w poniedziałek limity były niższe: Pb95 kosztowała maksymalnie 5,95 zł za litr, Pb98 — 6,65 zł, a diesel — 6,12 zł.

Nie są to więc kwoty wyjęte z kapelusza, choć wielu kierowców pewnie i tak spojrzy na paragon bez większego entuzjazmu. Ceny maksymalne wynikają z algorytmu, który minister energii stosuje każdego dnia roboczego.

Jak działa paliwowy limit?

Mechanizm wprowadzono w reakcji na wzrost cen paliw związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Do wyliczenia limitu bierze się średnią cen hurtowych z poprzedniego dnia roboczego, raportowanych przez pięciu największych uczestników rynku. Następnie dolicza się VAT, akcyzę, opłatę paliwową oraz 30 groszy na litrze na pokrycie kosztów operacyjnych sprzedaży.

Ogłoszona stawka zaczyna obowiązywać następnego dnia po publikacji w Monitorze Polskim. W dni wolne działa zasada ciągłości — ostatnia cena z dnia roboczego obowiązuje aż do kolejnego dnia pracy, łącznie z nim.

Rząd wycofuje się z regulacji

Pakiet CPN, obejmujący obniżony VAT na paliwo z 23 do 8 proc., przedłużono tylko do końca czerwca. Obniżona akcyza wygasła wcześniej, 15 czerwca, i nie została wydłużona. To oznacza, że od 15 do 30 czerwca kierowców chroniły już głównie ceny maksymalne oraz niższy VAT. Po ich wygaśnięciu rynek paliw wchodzi w kolejny, mniej przewidywalny etap.