O poranku Służba Kontrwywiadu Wojskowego dokonała zatrzymania 60-letniego pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej. Mężczyzna, związany z resortem od ponad trzech dekad, usłyszał zarzuty współpracy z obcymi służbami wywiadowczymi. Śledczy mówią o „bardzo mocnym materiale dowodowym”.
Akcja służb w centrum MON. Przeszukania i zabezpieczenia
Do zatrzymania doszło o godzinie 8 rano, w gmachu MON przy al. Niepodległości w Warszawie. W akcji uczestniczyli funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, działający na polecenie SKW i prokuratury wojskowej. Mężczyzna pracował w Departamencie Strategii i Planowania Obronnego. Równolegle przeszukano zarówno jego biuro, jak i miejsce zamieszkania – służby zabezpieczyły komputery, telefony oraz inne nośniki danych.
Jak podkreślają osoby znające kulisy działań, zatrzymany miał bezpośrednie kontakty z przedstawicielami rosyjskiego i białoruskiego wywiadu. Nie mówimy tu o podejrzeniach opartych na domysłach – SKW gromadziła materiał dowodowy przez wiele miesięcy, a zgromadzone informacje określane są jako „bardzo mocne”.
Lata pracy w resorcie i cień podejrzeń
Zatrzymany mężczyzna rozpoczął pracę w MON jeszcze w latach 90. i przez dekady zajmował stanowiska różnych szczebli. Tego rodzaju wieloletnia obecność w strukturach resortu obrony – połączona z dostępem do kluczowych informacji – sprawia, że sprawa nabiera szczególnej wagi.
Zarzuty dotyczą współpracy z obcym wywiadem – jednego z najcięższych przestępstw przeciwko bezpieczeństwu państwa. Z komunikatu MON wynika, że obecnie trwają intensywne czynności procesowe, a sprawą zajmuje się także Departament ds. Wojskowych Prokuratury Krajowej. W środowiskach wojskowych i politycznych panuje zaniepokojenie – choć oficjalnie nikt nie komentuje sprawy szerzej.