Francja komentuje sprawę Grenlandii. „Nie miałoby to żadnego sensu”

W kontekście rosnących napięć wokół Grenlandii głos zabrał francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot. W środowym wywiadzie dla France Inter podkreślił, że atak kraju NATO na innego członka Sojuszu byłby absurdem – politycznym, strategicznym i moralnym. Dodał, że stanowisko USA w tej sprawie zostało jasno przedstawione przez sekretarza stanu Marka Rubio.

Dyplomacja zamiast alarmizmu

„Nie nadinterpretowujmy pewnych głosów” – apelował Barrot, odnosząc się do spekulacji o możliwym użyciu siły przez USA w kontekście Grenlandii. Jak podkreślił, jego rozmowa z Rubio nie pozostawia wątpliwości: Stany Zjednoczone nie rozważają scenariusza militarnego. W jego ocenie, takie rozwiązanie byłoby sprzeczne z interesem Waszyngtonu i z zasadami, na których opiera się NATO. Minister zapowiedział, że temat Grenlandii zostanie poruszony podczas środowego spotkania Trójkąta Weimarskiego z udziałem Radosława Sikorskiego i Johannesa Wadephula.

Grenlandia nie na sprzedaż

W stanowisku francuskiego MSZ wybrzmiewa również jasne poparcie dla suwerenności mieszkańców wyspy. Barrot zaznaczył, że Grenlandia „nie jest na sprzedaż” i że o jej przyszłości zdecydują lokalne władze oraz Dania. To stanowisko stoi w opozycji do wypowiedzi rzeczniczki Białego Domu, Karoline Leavitt, która nie wykluczyła rozważania użycia sił zbrojnych, jeśli miałoby to służyć przyłączeniu wyspy. Tymczasem, według amerykańskich mediów, Marco Rubio zapewnił kongresmenów, że intencją USA pozostaje zakup, nie inwazja – choć i ta deklaracja nie uspokoiła wszystkich.