Story jest królową, Content to parobek

Story jest king

Dziś królestwem internetu rządzi król Content. Jest to król wszystkich królów, a jego trubadurzy rozgłaszają o nim tylko dobre opowieści. Główne przesłanie jego rządów brzmi: Twórz treść jak najwyższej jakości, a zdobędziesz kolegów! Cóż, okazało się to tylko propagandą. Królewskie życie Contentu nie jest tak kolorowe jak się wydaje, bo to nie Content rządzi. Więc kto?

Jestem twórcą, jak każdy w królestwie posiadam małą salę wypełnioną moimi dziełami. Na ulicy zwą takie sale Blogami. Każdy może tu przyjść, popatrzeć na moje dzieła, pogawędzić ze mną. Stali bywalcy mają nawet szansę się ze mną zakolegować. Od samego początku byłem zwolennikiem propagandy króla. Wielbiłem go ponad wszystko i starałem się tworzyć niesamowitą treść. Widzów wprawdzie miałem sporo, niestety kolegów nie przybywało. Ciągnęło się to miesiącami, aż w końcu dopadło mnie zwątpienie w sens tego co robię. Gdy tylko mnie dorwały złe myśli przybył do mnie trubadur z zaproszeniem na audiencję, którą podpisał sam Content. Król chciał uhonorować mój trud.

W strachu wyruszyłem na dwór królewski. Rzadko ostatnimi czasy wychodziłem i dopiero teraz dostrzegłem zmiany jakie dotknęły królestwo. Blogi, wielkie sale wypełnione treścią, świeciły pustkami. Tynk sypał się ze ścian, a kurz opadał na dzieła niegdyś wielkich twórców. Oni sami zniknęli, tylko gdzie? Ta myśl wzbudziła we mnie obawy. Co czeka mnie na dworze króla?

Zamek był ogromny, pełen zwolenników króla. Przeciskałem się przez tłum szukając lokaja. Gdy już byłem bliski desperacji obok mnie wyrosła ogromna postać w czarnym fraku.

– Pan Patryk? Król Pana oczekuje. Proszę za mną – zagadał do mnie z ukłonem. Nie czekając na odpowiedź odwrócił się na pięcie i ruszył niczym lodołamacz przez ciasny tłum. Sprytnie wbijał łokieć w żebra ludziom stojącym na drodze, a fala tłumu rozstępowała się przed nim z pojękiwaniem. Dreptałem za nim odnotowując w pamięci jego sposób przedzierania się.

– Pan tu poczeka – powiedział do mnie nadal oficjalnie. Stanąłem przed skromnymi drzwiami w ciemnym korytarzu. Gdzieś już o tym czytałem, oczekiwanie to sposób na zmiękczenie gości. W takich chwilach w głowie człowiek tworzy scenariusz rozmowy, który nigdy się nie sprawdza. Minęło kilka godzin.

– Proszę wejść – zawołał lokaj zza drzwi.

Sala była ogromna, gdzieś na nieboskłonie było widać zarys gotyckich łuków podtrzymujących strop. Po obu stronach górowały nade mną grube i toporne kolumny. Król siedział na samym końcu sali na niewielkim tronie. Nie był sam.

– Patryku, oto Król Content i Królowa Story – oznajmił lokaj.

=

– Januszu, wrzuć na luz. Tytuły tylko budują bariery pomiędzy nami, a gośćmi – zawołała królowa wesoło. Jej uśmiech wypełnił po brzegi tak ogromną salę.

– Królowo… – szepnął Content.

– Content, nie bądź taki sztywny – zgrabnie przegadała króla – Patryku! Rozumiem, że tak mogę od Ciebie mówić? No pewnie, że mogę przecież jestem królową, ach ciągle o tym zapominam. Patryku, opowiedz więc nam swoją najciekawszą historię.

– His.. Historię? – zająknąłem się w przestrachu.

– No tak, historię. Nudzą mnie strasznie te dzieła przepełnione treścią. Ja szukam ciekawych historii. Zaskocz mnie.

– Yyy… – nic nie przychodziło mi do głowy – Czytałem ostatnio, że naukowcy z Bexfordu…

– O nie, tylko nie to! Już czuję, że to jakaś ciekawostka. Wiesz Patryku, historia musi porywać, mieć bohatera, trudności, przełomowy moment, silne emocje i puentę. A Ty? Jakąś drobnostką próbujesz zdobyć ciekawość królowej? Banialuki!

– Królowo… – próbowałem się bronić.

– Już przestań, Janie ściąć go – zakrzyknęła!

Przeszył mnie dreszcz, poczułem strach.

– Hahaha – znów ten przepełniający śmiech i radość – Nie pękaj, żartowałam. Widzisz, właśnie doznałeś przełomu w swojej historii i silnych emocji. Czas na Twoją puentę. Janie odprowadź go.

– Królowo – szepnął niepewnie król Content – miałem przecież go uhonorować…

– Może i tworzy dobrą treść, ale zero w niej historii – skwitowała – Janie odprowadź go. A Ty Patryku wróć tu, ale z dobrą historią. Wtedy ja Ciebie uhonoruję.

Szliśmy tym samym korytarzem. Jan uśmiechał się do siebie, ale nie miałem odwagi do niego zagadać. Zauważył moje zainteresowanie więc sam zaczął.

– Widzisz bracie, królowa trzyma króla pod pantoflem. Wbrew pozorom to właśnie Story jest królową, a Content to jej parobek. To ona porywa tłumy.

Szedłem ulicami otumaniony bezwiednie prowadzony przez własne nogi. W głowie mętlik, w sercu wojna. Czy ja robię to źle? Czy jestem słabym twórcą? Story pokazała mi, że właśnie tak jest.

– Ał – wpadłem na jakiegoś stojącego przechodnia. Wokoło wszędzie grupy ludzi stoją wokół twórców, którzy na podwyższeniach opowiadają historie. Ten, przy którym przystanąłem w ręku trzymał jakieś kartki, a tłum był zachwycony jego opowieścią i rósł w siłę. W kilka chwil sam wciągnąłem się i tak stałem kilka godzin. Gdy ocknąłem się zrozumiałem, że wszystko robię źle.

Bloger tworzy historie, bloger jest bohaterem z kręgosłupem, bloger ma charyzmę  i zasady. Blog to tylko kanał dotarcia do czytelnika. To nie historia jest niewolnikiem treści. To treść powinna całować buty historii.

Cóż. Moje pierwotne podejście do blogowania było naiwne. Najważniejsze, że nie boję się zmiany. Dzięki temu TyDziennik będzie coraz lepszy. Wystarczy, że wdrożę kilka bardzo prostych zasad. A pierwsza z nich to…

Dalszy ciąg historii »

TyDziennik | Patryk Korycki