Jak w 5 krokach doprowadziłem do śmierci bloga?

personifikacja bloga do postaci kreskówkowej, która wygląda jak syren

Mój blog był potworkiem, pomiotem niewiedzy i szaleństwa. Narodził się nagle, a jego imię podpowiedział jakiś chochlik. Szepnął do ucha haczyki.org, a potwór zawył w czeluściach internetu. Wtedy nie wiedziałem, że jestem naiwny, pokochałem jak swoje i starałem się wychować.  Minął rok, a potwór umiera. Jak mogłem na to pozwolić? Dziś już wiem, gdzie popełniłem błąd.

Wstydziłem się potworka

wstydziłem się swojego bloga ja

Gdy tylko haczyki.org ujrzały światło dzienne przeszył mnie dreszcz grozy. Obawiałem się być ocenianym przez pryzmat mojego potworka. Zwyrodniały ojciec na początku bał się przyznać, że to właśnie on namachał się przy jego stworzeniu.

Po jakimś czasie zdobyłem się na odwagę. – O patrz, to mój potworek, w sumie to brzydal i nieciekawy. No, ale mój – mówiłem. Nie jest to za dobry sposób na reklamę.

Nauczka: Nie bój się swojego bloga! Sygnuj go swoją twarzą.

Postawiłem na wiedzę z książek

wiedza z książek

Chciałem ze swojego potworka zrobić mądrego gościa. Przepełniłem go wiedzą z książek. Miał się przez to wydać inteligentniejszy i przyciągać ludzi do kontaktu z sobą. Niestety, mało osób było zainteresowanych. Co gorsza nikt nie chciał z potworkiem gadać. Może czasem ktoś wysłuchał to, co potworek miał do powiedzenia. Niestety niewiele osób wypowiadało się co o tym myśli, a może nikt.

Nauczka: Więcej praktyki, mniej powielania wiedzy.

Liczyłem osoby, które patrzą na potworka

liczenie ludzi na blogu

=

Było ich tylko trochę ponad 2 tysiące. Ludzi, którzy poznali potworka i więcej się nim nie zainteresowali. Cóż mi po liczbie osób, które spoglądają. Ważniejsi są koledzy i koleżanki potworka, którzy wracają i angażują się w tę znajomość. Ich liczba jest najważniejsza i trzeba o nią dbać ze wszystkich sił.

Nauczka: Licz zaangażowanie na blogu, nie odwiedziny.

Nie pisałem o ojcostwie

zamiast wyrażać opinie pisałem cytatami

Nie tylko bałem się przyznawać do bycia tatą. Bardzo mało mówiłem o sobie i nie wyrażałem swojej opinii. Czy ja się jej bałem? Być może bałem się dyskusji. Teraz wiem, że słaby twórca posługuje się opinią i wiedzą innych, łączy to i podaje dalej. Tak robiłem i to był największy błąd. Tak już nie chcę robić.

Nauczka: Zawsze przedstawiaj swoją opinię na blogu.

Upiększałem zamiast uczyć

Daję muszkę mojemu potworkowi

W pewnym momencie uznałem, że nikt nie chce patrzeć na potworka bo jest brzydki. Zacząłem więc pracować nad jego makijażem i ubraniem. Miałem nadzieję, że w ten sposób inni go polubią. Z ciekawości przeprowadziłem ankietę, w której okazało się, że nowy wygląd potworka wszystkim się podoba. Niestety jego wnętrze pozostało takie samo. Jego treść oceniono jako słabą.

Nauczka: Treść jest ważniejsza niż wygląd.

Nie zmieniałem podejścia

prę do przedu

Mój potworek przez wiele dni dogorywał. Miałem setki szans żeby zmienić swoje podejście, ale tego nie zrobiłem. Gdy wszyscy przestali się interesować potworkiem w końcu zrezygnowałem z jego wychowania. Potworek zaszył się gdzieś w kącie i czekał, aż ojciec znów zwróci na niego uwagę. Nie doczekał się.

Nauczka: Jak coś nie działa, zmień to. W tej chwili!

W zapomnieniu nawet nie zorientowałem się, że mojego potworka pochłania śmiertelna choroba. Mogłem jeszcze o niego zawalczyć, ale przegapiłem odpowiednią chwilę. Haczyki.org umarły na chorobę zapomnienia. Uczcijmy to minutą ciszy.

cmentarz blogów

Potworkowi wyprawię pogrzeb i obsypię jałową ziemią. Jest szansa, że na nim jeszcze zakwitnie niejedno piękne życie.

Zamiast zrzucać całą odpowiedzialność na rzeczy martwe, sam muszę stać się potworkiem. Jak każdy początkujący bloger jestem brzydkim kaczątkiem blogosfery. Jak każdy, pragnę stać się łabędziem i być podziwianym. Niestety, coś mnie ogranicza…

Dalszy ciąg historii »

  • Pingback: Bloger to twórca, a dobry twórca walczy ze swoimi ograniczeniami - TyDziennik | Patryk Korycki()

  • Dobre. Nawet bardzo!
    Fajnie się czyta, lekko napisane. I prawdziwie 😉
    Pamiętam pierwszą nazwę swojego bloga. Dzięki niej wykonałam spektakularny fikołek w walnięciem głową w mur już na starcie.
    Ale gdyby każdy nasz krok w życiu był od razu idealny, nie mielibyśmy powodów, by się rozwijać 🙂
    Pozdrawiam i będę zaglądać.

    • Swój pierwszy, pierwszy blog założyłem parę lat temu. Jeden wpis na nim wylądował i wywołał oburzenie. Stwierdziłem, że bez sensu pisać prowokując burdy i skasowałem. Przesadziłem z opinią.

      Potem były haczyki do bólu przepełnione wiedzą. Nudne jak flaki z olejem, choć wiele wartości próbowałem przekazać. Przesadziłem z mądrzeniem się.

      Dopiero teraz do mnie dotarło, że dobry blog to historia, w której bloger przekazuje jakąś wartość i wraża opinie. Teraz tak robię, a czytelników przybywa 😀

      • Tak, dobry bloger to dobra historia 🙂
        Moi też mi to już dali do zrozumienia – mam pisać więcej horrorów budowlanych i już.
        Może ich wartość znikoma, bo właściwie mogę tylko instruować jak się zachować, gdy dach nad głową się wali, ale za to jaką rozrywkę dostarczam 😉

        • Jej, strasznie pogubiłem się na Twoim blogu i nie mogłem odnaleźć tej serii 🙁

  • Przypomniałeś mi mojego pierwszego bloga… Do dzisiaj kiedy go tylko wspominam, to jedyne co mi przychodzi do głowy to słynne „co ja sobie wtedy myślałam?” 🙂 Z drugiej jednak strony, myślę, że ta pierwsza strona dużo mnnie nauczyła w kwestii „czego nie robić będąc blogerem” 😉

    • No i Twoje doświadczenie świetnie przydałoby się nowym blogerom. Z chęcią dowiem się „czego nie robić będąc blogerem” 🙂

  • Mój pierwszy blog też został zapomniany po roku. Muzyczna Lista dogorywała, a ja próbowałam się odnaleźć w innych tematach. Jednak nic mnie nie wciągało. Po roku wpadłam przypadkowo na mój zapomniany już twór i doszłam do wniosku, że to nie był zły pomysł. Blog odżył, może ma mało czytelników, ale jestem z niego dumna i wierzę, że moją pracę z czasem doceni więcej ludzi. A teraz mogę się z dumą podpisać
    Ola z Muzycznej Listy 😀

  • Lubię Twoje wpisy, są okraszone tymi genialnymi rysunkami i fakt uczą. Ja dużo inwestuje w swoją stronę, z planem na przyszłość na kilka dobrych lat, gdzie mam nadzieję ta strona stanie się moją pracą,bo właśnie pisać bym chciała.

  • Kurczę, drugi mój wpis, jaki u ciebie czytam. W sumie nic nowego, nie za bardzo lubię takie „trywialne” teksty, ale jednak jest w Twoich tekstach „coś”. Historia? Rysunki? Ładny layout też, ale treść jednak jest niezła 🙂 Idę czytać dalej 🙂

  • ha! prawie elementarz osoby piszącej w sieci (w sumie to nie tylko piszącej, takie same problemy mają vlogerzy a nawet niektórzy wrzucający swoje opinie na fb).

    Wiedza nabyta z czasem i siniakami – przechodzi się przez to albo robi pogrzeb dla potworka.
    Dobry tekst, siedzisz już w moim czytniku rss 🙂

TyDziennik | Patryk Korycki
Menu