#35 Zrób wino

Kilkadziesiąt lat temu w USA wymyślono ciasto z proszku. Gospodyni kupowała opakowanie proszku, dolewała wody, mieszała to mikserem, wstawiała do piekarnika i wychodziło piękne, pachnące ciasto. Produkt niestety nie sprzedawał się. Czemu? Było to za łatwe do zrobienia. Gospodyni nie czuła, że to jej ciasto. Równie dobrze mogła kupić gotowe.

Rozwiązano ten problem w banalny sposób. Z proszku wyjęto jajka i mleko. Teraz podczas przygotowywania ciast trzeba było je dodać. Wypiek nabrał bardziej osobistego charakteru, a jeśli ktoś zachwalał go, gospodyni mogła z dumą powiedzieć, że to JEJ ciasto. W końcu włożyła w nie większą pracę.

Popatrz na supermarkety budowlane i ich hasła: „Ty tu urządzisz” albo „Budujesz. Remontujesz. Urządzasz”. Firmy sprytnie działają na naszą psychikę. Niby stoją z boku, dają zaplecze, ale to Ty tworzysz ostateczny produkt. Łatwiej jest się z nim utożsamić, powiedzieć, że jest MÓJ i przenieść te pozytywne emocje na markę.

Skręciłem w życiu kilkanaście mebli z wiadomego sklepu. Zawsze na końcu czułem zmęczenie i satysfakcję. Gdyby przywieziono mi szafkę i wstawiono we wskazany kąt pokoju może bym nawet jej nie zauważył. Patrzę na swoje skręcane biurko i jakoś bardziej je lubię niż poprzednie, już gotowe. Nawet jeśli z początku czuję wstręt do tej pracy to i tak liczy się efekt i ostatnie wrażenie, które pozostanie.

Wraz z Annie zrobiliśmy wino. Nie mogę się doczekać, aż je spróbuję, bo będzie to najlepsze wino na świecie. Nie ważny będzie jego smak. Może wykrzywiać twarz we wszystkie strony. Ważne, że własnymi rękoma. Dla mnie będzie smakować najlepiej.

Zrób coś samemu. To sprawi więcej radości niż byle gotowce. I dziwić się, że tyle frustracji naokoło.

Dziennik:

TyDziennik | Patryk Korycki
Menu