#15 Narowista Szkapina Romana

dziennik koń

– Babo moja Kochana, czas jechać do miasta na targ – zawołał Roman do swojej żony. Kobieta spojrzała na niego znad skubanego koguta.
– Niech Bóg ma Cię w opiece – zawołała do męża, który odwrócił się na pięcie i zabrał się za zaprzęganie konia. Szkapina nieco narowista szamotała się przy tym, ale gospodarz miał na to sposób. Bat.

Już na wozie, Roman wita się z okoliczną gawiedzią lekkim skinieniem i paroma dobrymi słowami otuchy. Wyjeżdża poza wieś. Przed nim dwie godziny drogi.

Czas płynie wolno. Gospodarz ma chwilę na rozmyślania, obserwację. Taka trochę medytacja. Nie ma co się martwić. Nawet jakby był pijany do nieprzytomności koń sam dowiezie go do gospodarstwa. Taki autonomiczny pojazd sprzed lat. Podróż jest przyjemnością. A dziś?

Dziennik:

TyDziennik | Patryk Korycki